Ducati świętuje sukces
Ducati świętowało swój sukces z wielką pompą. Brawurowe manewry Casey´a Stonera na torze w Japonii obserwował na ekranie o powierzchni 30 metrów kwadratowych ponad tysięczny tłum miłośników marki, którzy od wczesnych godzin rannych koczowali pod bramami zakładu w Borgo Panigale. W powietrzu wyraźnie dawało się odczuć uczestnictwo w niemal magicznym wydarzeniu, jakby zostało się świadkiem biblijnej walki Dawida z Goliatem. Bo sukces Ducati, koncernu powstałej w 1926 roku. jako wytwórcy odbiorników radiowych i golarek elektrycznych, jest na prawdę wyjątkowy: 32 tysiące motocykli sprzedanych w roku 2010 wobec niespełna dwóch milionów zaoferowanych na rynku za sprawą największych firm japońskich, niewiele ponad sto osób zajmujących się projektem MotoGP wobec tysięcy u orientalnej rywali. Nieodparty urok Ducati tkwi także w jego filozofii, jaką jest głęboka harmonia pomiędzy pracą wykonywaną przy motocyklach wyścigowych a maszynami produkowanymi seryjnie. To dzięki temu dosłownie “zwykły” motocyklista ma do dyspozycji takie same nowinki technologiczne jak Stoner w swoim Desmosedici GP7. Krótko mówiąc, pełne równouprawnienie mistrza oraz miłośnika marki.