Nasi w europie cz. 2
Cz. 2
Groclin i GKS Bełchatów z trudem uporały się z zakaukaskimi przeciwnikami. W drugiej rundzie zdobywca Pucharu Polski zmierzy się z kazachskim Tobołem Kostanai, a wicemistrz Polski zagra z ukraińskim Dnipro Dniepropietrowsk. Groclin ma chyba większe szanse, choćby posiada wyraźnie słabszy zespół niż Bełchatów. Być może znów w męczarniach, niemniej jednak zespół Jacka Zielińskiego I najprawdopodobniej wyeliminuje Kazachów i ma możliwość liczyć na szczęście w dalszym losowaniu. Jedynie, co dalej? Nawet jak awansuje do fazy grupowej, to będzie dostawać pieniądze za baty od grupowych rywali jednakowo jak niedawno Amica Wronki. Gdyby to był Groclin ze składem takim jak w sezonie 2003/04, z Niedzielanem, Rasiakiem, Milą, Sobolewskim, to można ażeby było marzyć nawet o wyjściu z grupy. Na dzień obecny duet Ślusarski - Sikora być może nawet dorównuje Wtorkowi i Rossiemu z tamtych lat, lecz to już niestety wszystko, reszta to ligowi przeciętniacy. Temu nie można zaprzeczyć, wystarczy stwierdzić, że ktoś taki jak Filip Ivanovski jest uważany przez działaczy tego klubu za gwiazdę.
GKS Bełchatów zdaje się być najpoważniejszą drużyną z całej trójki pucharowiczów. Pomimo straszliwych męczarni z Ameri Tbilisi chyba najbardziej powinno się wierzyć w chwili obecnej w zespół Oresta Lenczyka. Jednakże smutna prawda jest taka, że siła Bełchatowa jest bezpośrednio proporcjonalna do formy (i egzystencji w składzie) Łukasza Garguły. To jest tożsamy zawodnik jak iwański z Zagłębiu. Gdy go nie ma, zespół wyraźnie słabnie. Mówię tu o Europie, bo w polskiej lidze jakoś radzą sobie nawet bez niego, i chwała im za to. Ukraińców natomiast trzeba cenić wyżej, niż rywali Dyskobolii. Wprawdzie to nie Dynamo, czy Szachtar, ale zespół znajdując się tuż za tą dwójką w ligowej hierarchii. I szczerze mówiąc bez Garguły raczej nie ma co liczyć na korzystny rezultat. Swoją drogą z całym szacunkiem dla trenera Lenczyka, niemniej jednak nie do pojęcia jest to, że nie ma w drużynie wartościowego zmiennika, a właściwie zmienników. Ewidentnym uchybieniem było także oddanie Rafała Boguskiego do Wisły, a choćby nie znalezienie nikogo wartościowego na jego miejsce. Nie wiem, czym się kierują dziennikarze mówiąc o szerokiej kadrze GKSu. A więc jak wygląda skład drużyny bez Garguły, a również Dawida Nowaka i Mariusza Ujka? Na boisku jest trzech nominalnych defensywnych pomocników, na lewym skrzydle gra nominalnie lewy obrońca Jacek Popek, a osamotniony w ataku Carlo Costly biega i walczy, lecz sam nic raczej nie zdziała. Własną drogą dziwie się, że nawet tak wspaniały, i prawdopodobnie najbardziej właśnie szanowany polski trener jak Lenczyk mając tak wąską kadrę, i tak używa niepotrzebne roszady. Bo jak wyjaśnić nieobecność w Tbilisi w składzie zdobywcy dwóch bramek w pierwszym meczu Dariusza Pietrasiaka?
Nasuwa się całe mnóstwo pytań, multum sugestie, a prawda cały czas okazuje się niestety smutna. Z drugiej strony można rzec, iż nie posiada się co wgłębiać w detale, wyłącznie liczyć na co najmniej ambitną grę naszych reprezentantów w Europie i po prostu im kibicować, a na poprawę liczyć już wkrótce. Po rzekomych zmianach prawnych dotyczących warsztaty piłkarze w Polsce.